Co tu się porobiło?

Gdzie się podziała miłość do natury?

Dlaczego zapominamy być ludźmi i skaczemy sobie do gardeł?

Z jakiego powodu inni interesują sie naszymi porażkami?

Co się stało z naszą kreatywnością, dlaczego kradniemy innym pomysły na życie i wmawiamy społeczeństwu, że to jest okey?

Jak to się stało, że spotykamy się ze zrozumieniem dopiero na studiach, lub w bardzo nielicznych przypadkach? Czy to nie jest tak, że każdy człowiek zasługuje na szacunek niezależnie od wieku i stopnia rozwoju? 

Z jakiego powodu ukrywamy nasze porażki, zamiast je naprawiać? 

Czy wszyscy czujemy, że pasujemy do obecnego świata, a może jesteśmy do niego na siłę wpasowywani?

Czy nadal zasługujemy na posiadanie dzieci? Czy nie zrobimy im krzywdy wiedząc jak wygląda przyszłość? 

Czy nie pędzimy za szybko tracąc prawdziwy sens życia?

Jeśli znasz odpowiedź, zamieść ją w komentarzu. 

Komentarze